Referat wygłoszony na konferencji "Co wychowujemy: sumienie czy ego" 22 listopada 2014 na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Prof. dr hab. Wanda Olech-Piasecka. (Head of Scientific Committee) – Warsaw University of Life Sciences. Institue of Animal Sciences. Warsaw. Poland. People whose last name is OLECH-PIASECKA. This page displays a list of people whose last names is OLECH-PIASECKA. There is 1 person with the last name OLECH-PIASECKA. The information displayed on this page was updated on Saturday Septembe 04 2021 at 02:50. Ukończył z wyróżnieniem studia na Wydziale Wokalno – Aktorskim Akademii Muzycznej im. St. Moniuszki w Gdańsku w klasie śpiewu prof. Piotra Kusiewicza. Jest także absolwentem Wydziału Wychowania Muzycznego Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie. Abstract: Verifi cation of phylogenetic hypothesis concerning the evolution of genus Bison. In our research we tried explain the high genetic similarity among modern Wisent and domestic cattle. Część druga rozmowy o żubrze z prof. dr hab. Wandą Olech-Piasecką, dziekanem Wydziału Nauk o Zwierzętach SGGW, prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów, największym ekspertem od tych zwierząt rozmawia Tomasz Zielonka. ZQQOxIj. W poniedziałek odbyło się pierwsze posiedzenie Państwowej Rady Ochrony Przyrody (PROP) w nowym, 27-osobowym składzie. Przewodniczącym została prof. dr hab. Wanda Olech-Piasecka ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Obecnie do PROP należy 27 specjalistów, pracujących na rzecz ochrony przyrody. Minister wybrał naukowców z kilku uniwersytetów, Polskiej Akademii Nauk oraz Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Akt powołania nowej PROP z 10 maja br. można zobaczyć tutaj. Ze znajdujących się na liście osób dwóch członków (należących do rady od 2014 r.) złożyło akt rezygnacji - Dariusz Anderwald oraz Ryszard Topola. PROP wybrała na nowego przewodniczącego prof. dr hab. Wandę Olech-Piasecką (SGGW), w miejsce dr inż. Andrzeja Kepela. Wiceprzewodniczącymi zostali natomiast prof. dr hab. Zbigniew Mirek (PAN) oraz prof. dr hab. Jacek Hilszczański (IBL). Nowe przepisy ustawy o ochronie przyrody dają ministrowi możliwość ustalenia składu Państwowej Rady Ochrony Przyrody oraz odwoływania jej członków. Zgodnie z informacją na stronie resortu, na zmianę składu PROP miało mieć wpływ niewłaściwe wywiązywanie się Rady z ustawowych obowiązków, w tym niekonsultowanie stanowiska Rady z ministrem środowiska w sprawie Puszczy Białowieskiej, a także znaczące opóźnienia w przygotowywaniu opinii dotyczących ochrony gatunków dzikiej fauny i flory w drodze regulacji handlu nimi (CITES) – zaległości obejmują lata 2014 - 2015. Od tego stanowiska odcina się PROP informując w komunikacie, że wydała we wspomnianym okresie rekordową liczbę opinii dotyczących spraw CITES w całej historii Rady (ponad 600, w tym 400 w roku 2015). Wypomniane "zaległości" spowodowane zaś były nie opieszałością Rady, a brakiem środków na realizację ustawowych zadań Rady. Ich zapewnienie jest obowiązkiem Ministra Środowiska. Marta Wierzbowska-KujdaRedaktor naczelna, sozolog Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:EEA o zrównoważonym rozwoju europejskich miast (29 grudnia 2021)Kontrole Wód Polskich dot. urządzeń wodnych odprowadzających do rzek ścieki lub wody opadowe (14 października 2021)Do 14 października konsultacje drugiej aktualizacji planów gospodarowania wodami (04 października 2021)Konferencja REMEDy już 29 września. W tym roku udział wolny od opłat dla wszystkich uczestników (09 sierpnia 2021)Nowi pełnomocnicy w strukturach MKiŚ (02 kwietnia 2021) ©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione. ▲ Do góry strony 4 października 2021 20:40/w Informacje, Polecamy, Polska Radio MaryjaTendencje do traktowania zwierząt równoprawnie z ludźmi krzywdzą zwierzęta. Nie patrzymy pod kątem tego, co im potrzeba, tylko pod kątem tego, co nam potrzeba. Kochajmy zwierzęta, ale róbmy to mądrze – powiedziała prof. dr hab. Wanda Olech-Piasecka, profesor Katedry Genetyki i Ochrony Zwierząt Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja. 4 października obchodzimy Międzynarodowy Dzień Zwierząt. W kontekście miejsca i roli zwierząt w ekosystemie Wanda Olech-Piasecka zaznaczyła, że „człowiek ma się nimi opiekować, gdyż jest odpowiedzialny za to, co wokół siebie stworzył”. – Żyjemy w epoce, gdzie wpływ działalności człowieka na otaczający nas świat jest olbrzymi. Jako gatunek kształtujący musi się opiekować tym, co zastał i zachować to dla następnych pokoleń. Musi więc spełniać wymagania zwierząt – to zajmowanie się zwierzętami gospodarskimi czy ochrona gatunków. Bardzo dużo ludzi kocha zwierzęta. Jest to powszechne, natomiast miłość musi być mądra. Miejmy nadzieję, że relacje między człowiekiem a zwierzętami będą rozsądne. Zwierzęta to nie ludzie i mają inne potrzeby, które musimy spełniać, a nie ustawiać je na poziomie człowieka, bo w ten sposób będziemy im robić krzywdę – zwróciła uwagę. Dziś Światowy Dzień Zwierząt. Nie tylko tych domowych. Dbajmy o naszych Przyjaciół 🐶🦇🐝🦆🐤🐴🐍🐋🦬🐓🦮🦜🐇 — SGGW w Warszawie (@SGGW_Warszawa) October 4, 2021 Obecnie często próbuje się stawiać zwierzęta na równi z człowiekiem, a nawet ponad nim. Jak jednak wskazała profesor Katedry Genetyki i Ochrony Zwierząt Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, „podstawowym paradygmatem jest to, że jest człowiek i (potem – red.) są zwierzęta”. – Tendencje do traktowania zwierząt równoprawnie z ludźmi krzywdzą zwierzęta. Nie patrzymy pod kątem tego, co im potrzeba, tylko pod kątem tego, co nam potrzeba – zauważyła. Schroniska dla zwierząt są przepełnione. Często jest to wynikiem porzucenia swoich pupili. Z drugiej strony pojawiają się hotele czy cmentarze dla zwierząt. Światowy Dzień Zwierząt – #WorldAnimalDay. Pamiętajmy – nie tylko dziś – o zwierzętach w naszym otoczeniu 🐶🐝🦊. ➡️Święto obchodzone w dzień wspomnienia św. Franciszka z Asyżu – patrona zwierząt i ekologii.#ŚwiatowyDzieńZwierząt #śwFranciszek — Joachim Brudziński 🇵🇱 (@jbrudzinski) October 4, 2021 – Boli mnie, gdy człowiek bierze pod opiekę zwierzę bez przemyślenia sprawy. To bardzo nieodpowiedzialne. Konsekwencją tego są schroniska czy hotele. (…) Cały czas króluje proceder zostawiania zwierząt po czasie, gdy znudzą się one właścicielom. Nie powinno tak być. Lepiej nie brać zwierzęcia pod opiekę niż wyrządzić mu krzywdę w ten sposób. Dla nich to też jest stres. (…) Kochajmy zwierzęta, ale róbmy to mądrze – apelowała prof. Wanda Olech-Piasecka. Cała rozmowa z prof. Wandą Olech-Piasecką dostępna jest [tutaj]. Żubr, bo o nim mowa, od wielu lat jest pod ścisłą ochroną i wymaga szczególnej opieki. Naukowcy ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie pod kierownictwem prof. dr hab. Wandy Olech-Piaseckiej z Katedry Genetyki i Ochrony Zwierząt Instytutu Nauk o Zwierzętach, starają się stworzyć mu odpowiednie warunki bytowania, pomóc współistnieć z mieszkającymi wokół ludźmi i uodpornić się na czyhające choroby. Jak wyglądają prowadzone badania i w jaki sposób wpływają na zwierzęta? Czy żubrom rzeczywiście coś grozi? I czy ludzie uwielbiają je i nie boją się stanąć oko w oko z królem puszczy? Ważne monitoringi, bank genów i gatunek parasolowy Naukowcy monitorują rozmieszczenie żubrów za pomocą obroży telemetrycznych. – Mamy w tej chwili aplikację na smartfony, która pozwala zapisywać obserwacje bezpośrednie – mówi prof. dr hab. Wanda Olech-Piasecka. – Mamy także wyniki obserwacji bezpośrednich prowadzonych w terenie przez leśników. Bazując na tych informacjach staramy się określić ile jest żubrów, jaki zajmują areał, jak się zachowują w ciągu sezonów zimowych i letnich, na jakim terenie przebywają i dlaczego, jak zmieniły swoje zwyczaje bądź jakie czynniki powodują, że one wybierają taki a nie inny kawałek powierzchni lasu. Ważnym badaniem jest również monitoring genetyczny, do którego wykorzystujemy zebrany materiał biologiczny od żubrów. Materiał pobiera lekarz weterynarii podczas badania żywego zwierzęcia lub martwego. Celem tych badań jest odpowiedź na pytanie, jak zmienna jest populacja żubra, jak się różnią poszczególne populacje między sobą, co możemy zrobić, żeby np. wzbogacić zmienność genetyczną którejś z populacji, w jaki sposób żubry się przemieszczają. – Dodatkowo będziemy szukać pewnego związku pomiędzy genetyką a stanem zdrowia – podejrzewamy, że brak odporności na niektóre choroby może mieć w jakiś sposób podłoże genetyczne. Chcemy to sprawdzić – dodaje prof. Olech-Piasecka. Podczas pobierania materiałów do badań od żywego zwierzęcia pobierana jest krew, wymazy, próbki włosów. Wykonywana jest cała serologia, bakteryjna i wirusowa. Natomiast w przypadku śmierci, pobierane są różnego rodzaju tkanki, robiona są badania histologiczne. Pobierane są komórki rozrodcze, zarówno jądra jak i jajniki. Materiał jest kriokonserwowany. – Bank komórek rozrodczych posiadamy przede wszystkim dlatego, ponieważ nie wiemy co będzie w przyszłości – wyjaśnia Profesor. – Boję się tego, że w pewnym momencie Europa zostanie kompletnie zablokowana, jeżeli chodzi o ruch żywych zwierząt. Może pojawić się jakaś choroba, która uniemożliwi transport z jednego rejonu do drugiego. Występowały już przypadki chorób obcych dla Europy a mających negatywny wpływ na żubry jak np. choroba błękitnego języka. I wtedy gdy zablokowany jest ruch żywych zwierząt będziemy mogli transportować embriony. Materiały od żubrów kolekcjonowane są już od wielu lat, z całej Europy. Idea banku genów jest taka, że po dokonaniu badań wyniki mają być dostępne innym zespołom badawczym. Być może inne zespoły dołożą własne wyniki. W banku genów ważnym elementem jest baza danych, dzięki współpracy nauka idzie do przodu. Monitoringi mają również za zadanie wykazać, jaka jest rola żubra w kształtowaniu środowiska. Ten gatunek pełni rolę parasola. Dla niego przygotowywane są łąki, dostarczany jest pokarm. Oczywiście, korzystają z tego inne zwierzęta. – Robimy zdjęcia fitosocjologiczne na łąkach, które są użytkowane przez żubry w porównaniu do łąk, które nie są przez nie użytkowane. Robimy to w zagrodach, w których żubry bytują już od dłuższego czasu. Mamy dokładnie to samo środowisko za płotem i wewnątrz. I możemy porównać jaka jest różnica w składzie gatunkowym, tudzież wszystkich zmianach jakie zostały przez zwierzęta wprowadzone. Działania prowadzone dla ochrony żubra wpływają pozytywnie na inne gatunki i wzrasta różnorodność biologiczna. Taki jest wpływ gatunku parasolowego. Nasze działania dla żubra i sam żubr powodują, że powstają tereny otwarte w mozaice leśnej a w konsekwencji wiele gatunków roślin i zwierząt charakterystycznych dla tych ekosystemów. Efekty badań, choroby i przysięga lekarza weterynarii Pojawiły się pierwsze wyniki badań prowadzonych nad żubrami. Ciekawostką jest, że stado prowadzone przez tę samą krowę, swoje zwyczaje powtarza co roku. Migracja stad krów jest niewielka, zaledwie kilkanaście kilometrów. Dzięki tym obserwacjom można przewidzieć, co będzie działo się ze stadem żubrów w danym sezonie. Oczywiście przy założeniu, że ta sama krowa nadal będzie prowadzić stado, a z reguły tak się dzieje przez kilka lat. – Aktualnie badamy i próbujemy odpowiedzieć na pytanie, jak żubry zachowują się w Puszczy Białowieskiej – tłumaczy prof. dr hab. W. Olech-Piasecka. – W tej chwili to jest nie ta sama puszcza, która była. Tam jest bardzo dużo powierzchni, na której stoi świerk, który po prostu się wali. Powoduje to, że ten teren dla żubra jest nie do przebycia. Zwierzę wchodzi w pułapki, w związku z tym musi zmienić swoje trasy migracji i swoje przyzwyczajenia. Obserwując stado czasem zdarza się zauważyć, że jakiś osobnik odstaje od reszty, nie zachowuje się normalnie, a reszta stada nie interesuje się nim. Po wnikliwej obserwacji przeważnie okazuje się, że zwierzę jest chore. W takiej sytuacji należy je wyeliminować. Nie ma możliwości leczenia wolno żyjących zwierząt, ponieważ to jest bardzo duży stres dla nich, np. z powodu nagłego zamknięcia na jakiejś małej powierzchni i bliskiego kontaktu z człowiekiem. Natomiast, kiedy zwierzę jest na wolności, nie ma możliwości podawania leku w sposób precyzyjny. Leczenie może okazać się bardziej negatywne niż sama choroba. – W Bieszczadach mamy w tej chwili pasożyty, które wchodzą żubrom do oczu – podaje przykład prof. dr hab. Wanda Olech-Piasecka. – Niestety, u żubra dopiero wtedy choroba jest zauważalna, kiedy pasożyty już zrobią swoje, zasieją spustoszenie i żubr ślepnie – oczy zachodzą bielmem. Zwierzę się obija o drzewa, bo nic nie widzi. To jest ogromny ból dla zwierzęcia – trze oko, żeby pozbyć się problemu. Te pasożyty są przenoszona przez muchy, co powoduje że kolejne żubry w stadzie są zakażane. Zabicie zwierzęcia w takim przypadku jest konieczne i lekarze weterynarii zalecają to, żeby chronić resztę stada. Przysięga lekarza weterynarii mówi o tym, że ma on robić wszystko, aby zwierzę uniknęło cierpienia. Jeżeli widzi co się dzieje i zdaje sobie sprawę, że rokowania są niewielkie, to podjęcie decyzji o eliminacji jest jego obowiązkiem. Potem naukowcy otrzymują materiały do badań, w taki sposób uzupełniany jest bank genów. Oko w oko z żubrem Szansa, żeby spotkać żubra na terenie otwartym jest niewielka. Żubry widzą i słyszą znacznie wcześniej niż niejeden turysta. Ustawiają się wtedy frontem do człowieka i obserwują go. Jeśli uznają, że jest dla nich za blisko, to wtedy po prostu się odsuwają. Spotkania oko w oko z żubrami zdarzają się w okolicach Puszczy Białowieskiej i Puszczy Knyszyńskiej, gdzie rzeczywiście te zwierzęta są niepokojone przez człowieka. Oczywiście zdarzają się sytuacje, że człowiek przekroczy granicę bezpieczeństwa. W większości przypadków to właśnie jego nieodpowiednie podejście do sytuacji i brak wyobraźni decyduje o tym, co może się wydarzyć w kontakcie z 600 kg zwierzęciem. Bywają też sytuacje, kiedy ludzie prowadzący agroturystykę chcą mieć żubry za oknem (to świetna atrakcja według nich) i dokarmiają je – przyzwyczajają, że zwierzęta mogą dostać pożywienie w określonym miejscu. Problem pojawia się, kiedy sezon turystyczny się kończy, a prowadzący biznes przestają je dokarmiać. One nadal przychodzą i się upominają. Bywa, że wyrządzają szkody w obejściu. Niestety, wtedy też zaczynają się pretensje ze strony właścicieli posesji i pojawia się niechęć do żubrów. A przecież, w tym przypadku zdecydowanie winny jest człowiek. Zdarza się, że problem pojawia się nie z winy człowieka. Tak dzieje się w przypadku, kiedy żubry niszczą pola uprawne. Naukowcy wychodzą temu naprzeciw i starają się, aby powstawały specjalne łąki w kompleksach leśnych z dala od pól uprawnych – to właśnie tereny leśne z łąkami są przyszłością żubra. W końcu, nie bez powodu nazywany jest królem puszczy. Źródło: SGGW Łowiectwo na tym polega, by zadbać o te populacje, a pozyskanie to tylko wisienka na torcie i dodatek, jaki mamy z możliwości korzystania z tych populacji — powiedziała prof. dr hab. Wanda Olech-Piasecka, wykładowczyni w SGGW w Warszawie i członkini zarządu głównego Polskiego Związku Łowieckiego, w czasie konferencji naukowej w Toruniu pt. „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś”. Ekspertka broniła w swoim wystąpieniu idei łowiectwa, jako troski o ekosystem i populacje zwierząt. CZYTAJ RÓWNIEŻ: Minister Szyszko w Toruniu o ideach pseudoekologów: „Animalizacja człowieka to pewien cel, bardzo wyrafinowany” Prelegentka zwróciła uwagę na ogromne zmiany, jakie nastąpiły w polskim rolnictwie. Rozwój rolnictwa i intensywna gospodarka rolna powoduje w wielu miejscach pewne uproszczenie środowiska. I niektóre gatunki zwierząt na tym profitują, natomiast inne tracą — mówiła prof. Olech Piasecka Jak zaznaczyła ekspertka, tracą te gatunki, które oprócz pożywienia poszukują w sposób szczególny schronienia, przepiórki, kuropatwy i zające. Nie chodzi o ocenę, czy jest to złe, czy dobre, ale o fakt, że jeśli jest taki ekosystem, to musimy spodziewać się zmian pod względem jakościowym i ilościowym — dodała. I jak podkreśliła, zadaniem łowiectwa jest właśnie wpływanie w sposób bezpośredni, czy też pośredni, na ten ekosystem. Jeśli chcemy, żeby gatunki zwierząt, a dla myśliwych zwierzęta łowne są szczególnym przedmiotem zainteresowania, staramy się jedne zachować i doprowadzić do pewnej równowagi. Gospodarka zasobami ma wspomóc odtworzenie tych gatunków, które nie profitują, bądź ograniczanie innych gatunków — mówiła. To myśliwi pomagają i współpracują z rolnikami i leśnikami, dbając o środowisko i starając się ten uproszczony ekosystem wzbogacić — dodała. Łowiectwo na tym polega, by zadbać o te populacje, a pozyskanie to tylko wisienka na torcie i dodatek, jaki mamy z możliwości korzystania z tych populacji — podkreśliła prof. Olech-Piasecka, a jej słowa spotkały się z owacją uczestników konferencji. Ekspertka doceniła pracę myśliwych. To ludzie, którzy działają społecznie i poświęcają się zadaniom troski o populacje. (…) Gdyby nie praca myśliwych, polegająca na kontroli populacji dużych zwierząt, byłoby z nimi znacznie więcej problemów. Stąd należy podkreślić tę ciężką pracę regulacji populacji, jako zadanie uporządkowania pewnego rodzaju stanu rzeczy — oceniła prof. Wanda Olech-Piasecka CZYTAJ TAKŻE: Kościół, leśnictwo i łowiectwo – wspólna troska o polską wieś. Konferencja naukowa w Toruniu. ZDJĘCIA Premier Szydło do uczestników konferencji w Toruniu: Jak dobry gospodarz dbamy o polską ziemię ak Publikacja dostępna na stronie: W czerwcu 2016 r. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie obchodziła jubileusz 200-lecia, a we wrześniu miał miejsce drugi jubileusz – 65-lecia Wydziału Nauk o Zwierzętach, dawniej Wydziału Zootechnicznego. Konferencje rozpoczęło wystąpienie rektora SGGW prof. dr hab. Wiesława Bielawskiego. W dalszej części konferencji związanej z obchodami 65-lecia prof. dr hab. Wanda Olech-Piasecka dziekan Wydziału Nauk o Zwierzętach przestawiła historię Wydziału Zootechnicznego przekształconego później w Wydział Nauk o Zwierzętach. Już w 1938 r. prof. T. Olbrycht zgłaszał projekt stworzenia Wydziałów Zootechnicznych, jako amalgamatu odnośnych dyscyplin dotychczasowych Wydziałów Rolniczych i Weterynaryjnych. Idea ta została zrealizowana w roku akademickim 1951/1952, gdy powołano wydziały zootechniczne w 6 wyższych uczelniach rolniczych. Obok istniejącego już Wydziału Zootechnicznego na WSR w Olsztynie, utworzono podobne Wydziały na WSR w Poznaniu, SGGW w Warszawie i na WSR we Wrocławiu, a nieco później także na WSR w Krakowie i w Lublinie Jeszcze później powstały wydziały zootechniczne na uczelniach w Szczecinie, Bydgoszczy i w Siedlcach. Organizację Wydziału Zootechnicznego SGGW powierzono prof. Władysławowi Hermanowi, absolwentowi i pracownikowi Wydziału Rolniczo-Lasowego Politechniki Lwowskiej w roku akademickim 1950/51 prof. W. Herman został dziekanem Wydziału Rolniczego, a jesienią 1951 r. organizatorem i pełniącym obowiązki dziekana Wydziału Zootechnicznego z poleceniem uruchomienia zajęć dydaktycznych z dniem 1 października 1951 r. Pierwszy na Wydziale Zootechnicznym SGGW zespół samodzielnych pracowników nauki tworzyli profesorowie W. Herman, F. Staff i J. Rostafiński oraz docenci Edward Szyfelbejn i Ryszard Szretter. W latach 1951-1955 w skład kadry Wydziału weszli profesorowie Franciszek Abgarowicz i Mieczysław Czaja, doc. Kazimierz Stegman i zastępcy profesorów Jan Pająk, Ewa Potemkowska, Adam Skoczylas. Wydział wielokrotnie zmieniał siedzibę, by w 2001 r. znaleźć się w całości w Kampusie SGGW przy ul. Ciszewskiego 8. Po likwidacji PGR-ów, dla których kadry kształcił Wydział Zootechniczny nastąpiła zmiana zakresu kształcenia. W tym czasie dynamicznie wzrastało znaczenie zwierząt towarzyszących człowiekowi takich jak psy, koty i inne, oraz presja rozwijającej się hodowli amatorskiej. Kształcenie na wydziale musiało przystosować się do zmieniających się potrzeb gospodarki, przy jednoczesnym szerszym uwzględnieniu w ofercie edukacyjnej wiedzy w zakresie biologii środowiska, ekonomii i marketingu oraz hodowli małych zwierząt. Wyrazem dostosowania się wydziału do powyższych przemian były zmiana nazwy Wydziału Zootechnicznego na Wydział Nauk o Zwierzętach w 2000 r. oraz zmiany profilu kształcenia i wprowadzanie nowych specjalności. W roku akademickim 2015/2016 na Wydziale Nauk o Zwierzętach studiowało ponad 1100 osób. O osiągnięciach i planach naukowych w poszczególnych katedrach, ich osiągnieciach i planach naukowych mówili: Dr Iwona Lasocka z Katedry Biologii Środowiska Zwierząt, prof. dr hab. Tadeusz Kaleta z Katedry Genetyki i Ogólnej Hodowli Zwierząt, prof. dr hab. Roman Niżnikowski z Katedry Szczegółowej Hodowli Zwierząt, prof. dr hab. Ewa Sawosz – Chwalibóg z Katedry Żywienia i Biotechnologii Zwierząt, prof. dr hab. Teresa Ostaszewska z Samodzielnego Zakładu Ichtiobiologii Rybactwa i Biotechnologii Akwakultury oraz prof. dr hab. Beata Madras-Majewska z Pracowni Pszczelnictwa. Gratulacje władzom wydziału złożyli naukowcy z uniwersytetów rolniczych i branżowych instytutów naukowych. Konferencję zakończyły prezentacje sponsorów uroczystości. © Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

prof dr hab wanda olech piasecka